Kto kiedyś nie wierzył w swoje możliwości, a tu nagle… sukces?! Ręka do góry! Jestem pewna, że byłeś nie raz w takiej sytuacji. Tak samo, jak nasza zawodniczka…

Bohaterka dzisiejszej historii jest tuż przed najważniejszymi zawodami w sezonie. Cele na start, strategia i rutyna przedstartowa: ustalone. Z rozmowy wynika, że największym lękiem przedstartowym i czymś, co zajmuje głowę zawodniczki jest obawa przed zawiedzeniem drużyny: “Co jeśli przeze mnie przegramy?” 

Nadchodzi dzień zawodów. Dziewczyny z grupy mocno się stresują nadchodzącym startem. Nasza zawodniczka pomaga im opanować towarzyszące emocje i stres. Pokazuje im narzędzie wizualizacji, uspokaja oddech, koncentruje drużynę na nadchodzącym zadaniu, na tym co mają za chwilę wykonać krok po kroku. Start idzie zgodnie z planem. Czekaj! Lepiej! Mamy medal! Po zawodach czas na analizę startu. 

Cel na zawody nie opierał się o uzyskanie medalu, ponieważ w oczach zawodniczki nie był on w ogóle realny. Pokazanie jej, że osiągnęła o wiele więcej, niż przypuszczała powoduje błysk w oku. Drugi błysk pojawia się, kiedy zdaje sobie sprawę, że nie tylko nie zawiodła drużyny, ale okazała się jej NAJWIĘKSZYM wsparciem. Kiedy presja przedstartowa brała górę – zachowała spokój, wzmocniła morale drużyny i podzieliła się swoim treningiem mentalnym.

Ta historia pokazuje, jak często nie doceniamy siebie, swoich możliwości i mocnych stron. Czasem brakuje nam pewności i wiary w siebie. 

Może nie posiadamy doświadczeń poprzednich sukcesów? A może bardziej nie posiadamy DOSTĘPNYCH PAMIĘCI doświadczeń sukcesów? Nasza pamięć jest dobra, ale krótka. Właśnie z tego powodu, w sporcie i w życiu, tak ważne jest zapisywanie, celebrowanie małych zwycięstw. Potrzebujemy zatrzymać się codziennie, nazwać i zapisać te chwile, kiedy możemy sobie przybić wewnętrzną piątkę. Inaczej zapominamy i umniejszamy. 

A kiedy trudno samemu dostrzec nasze osiągnięcia: posłuchaj innych, którzy Cię doceniają! Bo tak to już czasem jest: Inni widzą więcej!